poniedziałek, 2 września 2019

niedziela, 11 sierpnia 2019

Gambol - ork szaman



  Dawno mnie tu nie było. Moja wina, moja bardzo wielka wina. Choć uwierzcie, że się bardzo dużo działo/dzieje. Dużo czasu wolnego spędzam „przy laptopie”, przez co na bloga mam mniej weny bo musiałbym siedzieć i klikać w klawiaturę… jeszcze dłużej. Wytłumaczenie nieakceptowalne, wiem. 


piątek, 22 lutego 2019

Rzeka





Korek się zrobił z materiałami w folderze pod tytułem „na kaliber”. Dokładam, dokładam i dokładam. Skoro tak, to go z drugiej mańki, jedziemy od najświeższego tematu, a i zróbmy kilka spraw w jednym. 

niedziela, 27 stycznia 2019

Wataha Mistrza Skrytobójcy Azuraza Mściwego Cienia



Dokonało się … tylko, że już dość dawno temu. Nawet rozegrałem nimi kilka scenariuszy. Tak mało publikuje, to niedobrze.
Kto jeszcze nie poznał, ot oto oni, kto poznał – nadal jest w szoku.

środa, 26 grudnia 2018

Most i Kritin



Miała być duża kładka. Pozazdrościłem takowej przy ostatniej rozgrywce. Przywiózł ją Szreder (a może Andrzej) wraz z dodatkowymi budynkami jako wzbogacenie Mordheim. Chęć posiadania przekuto w czyn. Nożyk, patyki do lodów, klej, muzyka i do boju. Powstał most. To i lepiej bo czaję się na scenariusz, którego nigdy nie mieliśmy okazji rozegrać, zatytułowany „Most”. 

poniedziałek, 26 listopada 2018

Krzyk Banshee




W życiu Orka przychodzi taka chwila, w której przygryźć musi kły i dla osiągnięcia celu, znaleźć hmm sojusznika. 

niedziela, 11 listopada 2018

Katedra




Dawno dawno temu, w odległej Brombergi … powstała taka tam styrodurowa ruinka. 

wtorek, 30 października 2018

Hajda na trolle







Niedziela (dodatkowo handlowa) po pracy. Kiełkował plan na kontynuację przygód Leonidasa ale Cecrops, znaczy się Garran, wyruszył na podbój Essen.

Wyszło inaczej, bardzo fajnie choć spontanicznie, rodzinnie. Jak najlepiej wtajemniczyć syny, by móc mówić wszem i wobec, że stworzyłem „potwora”? 

wtorek, 16 października 2018

Nowe przygody Leonidasa. Część 1





Wyruszywszy ze Sparty, z polis leżącego w Lakonii na południu Peloponezu szybko przekonali się, że nie będzie to zwykły zwiad. Coś wisiało w powietrzu, coś co zmieni ich losy, coś co na zawsze obróci w pył znany im świat. Nie tylko czuli to. Widzieli znaki … pioruny goniły się po niebie, Olimp drżał w posadach. Bogowie albo się gniewali na ludzi albo … na siebie! Niech ich Zeus ma w swym miłosierdziu. 

niedziela, 7 października 2018

Powrót do Mordheim - Pierwsza krew







Fajnie się wraca po latach do ruin Mordheim.