wtorek, 24 września 2019

Grumlok i Gazbag




Kolejny level za mną a ja znów nie przyznałem sobie punktów rozwoju za doświadczenie w skill pod tytułem „robienie zdjęć”. Jak już ktoś do 40tki tego nie rozwinął to i po 40tce mu się nie uda. Nie mam do tego cierpliwości. Nie ważne, dziś Grumlok i Gazbag. Model, który dostał mój potomek od Szredera na Bossa, swojego mordheimowego WAAAGH! Resztę modeli (oprócz szamana oczywiście) syn maluje sam. Robi to z prędkością 3 figurki dziennie czyli maluje trzy razy szybciej niż ja mu je sklejam, robię podkład i wykańczam podstawki.


Grumlik i Gazbag to świetna figurka, musiałem się posiłkować podglądowym modelem z internetów bo co rusz znajdowałem jakiś mały element i z zaskoczeniem mówiłem - „jak to”? Natomiast czy jest mordheimowy? Duży – to nie problem, ale ciężki. Obawiam się, że mimo dwóch warstw lakieru jeden lot z kładki na stół i moje 7 godzin malowaniu w łeb. No ale mój syn uwielbia go i nawet nie staram się mu odbierać tej satysfakcji grania Grumlokiem.






No dobra, co do malowania. Skończyła się era przyklejania do słoiczków (czy innych opakowań) figurek, by lepiej się trzymało przy machaniu pędzlem. Ot pozwoliłem sobie zakupić painting handle/citadel. Praktyczne to i dzięki temu zmniejszam o ileś procent kolejne ryzyko sklejenia sobie „kropelką” palców.




 
No i zrobiłem porządek. Nie wiem czy dobrym pomysłem było „zgrupowanie” figurek w jedno miejsce (w tym te w walizkach – kurz nasz wróg) ale uświadomiłem sobie dzięki temu, że mam malowania na kilka dobrych lat i przytłamsiło to me zapędy zakupowe.



 
Na koniec wrzucam plakat turnieju (ostateczny) Cienie nad Culmsee. Pod tym samym tytułem ruszyliśmy z fanpage na facebooku, z nadzieją że ów turniej przyjmie się i będzie stałym, corocznym świętem Mordheim na „tych złych ziemiach”. A jak ma być cykliczny to szkoda by zebrane materiały i historia przepadały wraz z kolejną kartką kalendarza wydarzeń.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza