sobota, 31 marca 2012

Ruinka - odlewy z gipsu








-->Zostając dziś w klimacie Mordheim (w tej właśnie chwili, w Warszawie odbywa się turniej o tajnym kryptonimie "Magiczny Sztorm"), zapodam ruinę. Nic szałowego, nic urywającego genitalia, nic co powoduje szczękoopad. Zwykła najzwyklejsza ruinka. Szybka i grywalna. Takie jest jej przeznaczenie.







Nie jest to szczyt możliwości makietowo-przeszkadzajkowych. Na pewno nie malarskich :)
Czemu się tu znalazło?



Różne sposoby na budowanie podobnych ruinek ludzie mają. Robią cuda używając przeróżnych materiałów. Spienione PCV, podkłady pod panele, styrodur, drewienka, tektura (nawet papier toaletowy ale o tym może innym razem hahaha) .... Tę ruinę - odlałem z gipsu dentystycznego.  



Odlałem bardziej na próbę, ale jak już poskładałem, maźniąłem na szybko to żal było wywalić, a nie potrzeba wielu przeróbek by uzyskac efekt 100% zadowalajacy. Znajdę kiedyś czas to dogliglam.   


Dla każdego elementu ściany czy działowych, robiłem na kawałku dykty prowizoryczne formy z wszystkiego co było pod ręką. Z klepeczek, klocków itp. Całość zalewałem gipsem i po kwadransie - ściana gotowa do postawienia i wklejenia w podstawkę.





Środek to standard, wszechstronne patyczki do lodów zalane bejcą. 





-->

Lampa błyskowa zrobiła pryma aprilisa  bo …….




 






......... tak naprawdę, ściany mają taki kolor.
Nie panuje nad tym aparatem, centralnie siwieją mi włosy, których już nie mam.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza