niedziela, 7 października 2018

Powrót do Mordheim - Pierwsza krew







Fajnie się wraca po latach do ruin Mordheim. 

 

  Rozpoczęliśmy kampanię w 5 band, a mogliśmy w 7miu. Po dłuższym okresie niegrania zaczęliśmy od scenariuszy podręcznikowych i tu na ruszt poszedł „polowanie na Wyrdstone”. Rozrzut kawałków gwiezdnego kamienia był iście nieszablonowy, gdyż 3 z 5ciu kawałków wylądowały w centrum dzielnicy, rozrzucone po „martwym targowisku”. I od tego momentu oczy wszystkich skierowane były na środek stołu. 




Na obrzeża dzielnicy kupieckiej wpierw wpadły z pianą na pyskach Orki z mini-waaagh Szefa Drake Storufa Szkity z Drewna. Szybkim biegiem kierując się wprost na rynek niczym lud prosty lecz pracowity na promocję karpia w pewnym markecie na literę L ..





 

Po lewej i prawej stronie Orków rozstawiły się dwie bandy krasnoludów. Zbieg okoliczności? Nie sądzę. Obie przybyły z Karak Kadrin zabierając z owej twierdzy połowę kusz będących na stanie zbrojowni. Owocem owego deszczu bełtów była jedna z Sióstr Sigmara, jeden ork i jeden goblin. Szału ni ma. Więcej grzechów krasnoludzkich nie pamiętam. W rolę przywódczyni jednej z band wcieliła się Malwina. Moim zdaniem debiut udany, następna potyczka będzie już łatwiejsza :)




 

Do dzielnicy zawitał też cyrk. Jakież było zdziwienie na twarzach artystów, gdy okazało się, że już po chwili na spektakl wpadło mrowie śpiewających chóralnymi głosami lasek, które na domiar złego wywijały nad głowami asortymentem typu młoty, mieczy i bicze. 






Droga po Omphalosa …. tfu po Wyrdstone. 




Gladiator Ninja, mistrz wspinaczki, kobieta-kot wśród gladiatorów. 




 
Obie bandy krasnoludów oraz Siostry Sigmara zmyły się pod wpływem otrzymanych strat. W dzielnicy zostały Orki i Karnawał Chaosu. Szefowie obu band popatrzywszy sobie głęboko w oczy oraz na znajdujący się w pobliżu zegar słoneczny, zabrali zdobyte w tak krwawym spotkaniu Wyrdstony i rozeszli się bez słowa, udając że ani jedni, ani drudzy nie widzą się. Przyjdzie jeszcze czas, Mordheim jest zbyt mały by to spotkanie nie zostało rozstrzygnięte. Szefu Drake Storufa jeszcze będzie miał okazję, by swoją drewnianą nogę wsadzić w dupę przywódcy z cyrku gnijących klaunów.

Fajnie się wraca po latach do ruin Mordheim. Pierwsze koty za płoty, chcielibyśmy przynajmniej raz w miesiącu eksplorować, badać, najmować i zdobywać skarby oraz chwałę … jak za dawnych lat na stole od ping-ponga.


Udział wzięli (o dziwo ominąłem zdjęcie jednej z bandy krasnoludów hmm ale nie pomazane to wielkiej straty nie ma) 








3 komentarze:

  1. Grunt, że się wyjaśniło kto z kim trzyma, a kto na kogo ma kosę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tam oj tam, późno już było :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za publikację relacji, przyjemnie się czytało. :)

    OdpowiedzUsuń