Druga Mumia z Nieumarłej Hordy Liczmistrza do Warheim Fantasy Skirmish nabrała kolorków.
Na LXXXV Figurkowy Karnawał Blogowy o temacie „To się wytnie!”, prowadzony przez potsiat z bloga Gangs of Mordheim, popełniłem konwersję takiego oto Ogra. No to słów kilka i tniemy.
Skaczę po tych kwiatkach. Była Dwórka, dziś jest Mumia. Mam już zorganizowane modele na pięć z siedmiu możliwych drużyn Nieumarłych do Warheim Fantasy Skirmish. Może to jakaś choroba?
Gdy plugawe siły sprzymierzą się i zagrażają naszym domom, głęboko w kieszeń schować trzeba zadrę. Wtedy nawet zdradliwy wróg, którego knowania sięgają od dawnych czasów, musi zostać sojusznikiem. Trzeba przygryźć wargę, przełknąć gorzką ślinę i widząc owego sojusznika nie mieć przed oczyma parszywych elfów.
Dużo liczenia niczym współczynniki odporności w Kryształach Czasu. Może i wprawne oko dojrzy nieścisłości na kartach, lecz nim rzucicie kamieniem, wyjaśniam, że gramy z Młodym pomijając ograniczenia wynikające z maksymalnych charakterystyk a łuki na Skinkach mnie także kolą.
Dokonało się. Część trzecia (i nadal nie ostatnia) wpisu dotyczącego naszej pierwszej kampanii w Warheim, roboczo nazwanej „Kły konta łuski”.
Część pierwszą popełniłem pod tym linkiem:
"Kły kontra łuski". Kampania w Warheim, część 1.
Natomiast drugą pod tym linkiem:
"Kły kontra łuski". Kampania w Warheim, część 2.
Pod zdjęciami są też krótkie próby z ruchomymi obrazkami na youtubie, przeglądając topic poprzez wersję na komórkę, filmików nie widać.
Warheim wymusił, bym wydobył figurki z tajnego miejsca, które w blisterkach leżą i czekają na wzrost wartości, jako zabezpieczenie emerytalne. A tak na serio, to dzięki Warheim znalazłem zastosowania dla figurek, które się swego czasu kupowało, bo były fajne. Tak też się stało z Master Spy od Reaper Miniatures. A swoją drogą ogromnie się cieszę, że dawno dawno temu zostawiłem sobie dwie figurki mumii. Przypadek? Los tak widocznie chciał. No ale wróćmy do Elodi.
Nie mogąc doczekać się wydrukowanych palm, popełniłem krzaki z zestawu Terrain Set do Mythic Battles Panteon. Poobcinałem tylko ptactwo, które nijak mi tam nie pasowało. Owe krzotyny mają służyć również jako element terenu w Warheim i Mordheim, a słowiki, wróbelki czy inne dzięcioły średnio idą w parze z moją wizją Miasta Potępionych.
A dziś umęczę Szanownych drugą częścią (i jednak nie ostatnią) kampanii „Kły kontra łuski”, która rozgrywa się w Mordheim, a właściwie w Warheim. Będzie to krótki opis scenariusza 6 i 7, ponieważ skomplikował mi się dzień w pracy i nie mogłem wykonać zamierzonego planu, a nie mogę siedzieć bezczynnie, więc popełniłem ten oto wpis.
Część pierwszą opisałem pod tym linkiem:
"Kły kontra łuski". Kampania w Warheim, część 1.
„Kły kontra łuski” to nasza pierwsza kampania w Warheim. Wstępnie założyliśmy rozegranie 10 losowych scenariuszy, a po ich upływie albo wyłonić zwycięzcę na podstawie ilości zdobytych punktów kampanii, albo grać dalej. Jesteśmy na półmetku i po rozegraniu pięciu scenariuszy już w ruinach Mordheim latają „potwory”.
W szranki stanęła kolorowa, a zarazem dość smutna (nazbyt spięta w tym Starym Świecie) koteria Jaszczuroludzi pod przywództwem Chizzaza oraz wesoła i nad wyraz ożywiona (bo podwójnie) ekipa służąca hrabinie Margot von Carstein z Sylvanii w jej przygodach w nieżyciu. Poniżej prócz literek i zdjęć znajdzie się kilka krótkich (i nieudolnych) filmików. Przeglądając z komórki, mogą się Wam nie wyświetlać.
W sierpniu tańczymy na blogu Rzuć 90k6!, gdzie Viluir zarzuciła temat „Bohater” dla LXXXIV Figurkowego Karnawału Blogowego.
Oto Igor, służący hrabiny Margot von Carstein. Czymże byłby Władca Nocy bez Drega? Któż chroniłby jego leża za dnia, któż dbałby o wszystkie przyziemne sprawy, o domenę? Dreg, niedoceniany bohater.
Środa. Miał być poniedziałek. Jak zwykle na żywioł, nieprzygotowani do lekcji. Tworzenie band zajęło dużo czasu, brak markerów blast i flame templates, kości artyleryjskiej… no ale z dwudniowym opóźnieniem ruszyliśmy pierwszą potyczkę Warheim a właściwie Mordheim na zasadach Warheim. Kampanię jedziemy jutro skoro świt. Dziś rozegraliśmy tzw. „rozpoznanie walką”.
Lipcowy temat Karnawału zdupczyłem. Tak jak wspominałem w poprzednim wpisie, przeczytałem tylko temat, wyobraźnia zadziałała i zająłem się tysiącem innych spraw, nie zagłębiając się w dodatkową zasadę tej odsłony Karnawału. No ale, że się z Młodym przygotowaliśmy, to nieśmiało podepnę się (po motywacyjnym komentarzu Adama) pod edycję lipcową, czyli „Chosen One –vol.2”
Wataha Mistrza Skrytobójcy Azuraza Mściwego Cienia powiększyła się o „kolorową” grupę klanbraci pod dowództwem szponowłada Tetcha.
Nie ma co tu dużo pisać. Pustka w głowie. Myślę, że
i tak nic nie wymyślę. Ot król jak każdy widzi. Cmok w pierścień lub berłem przez łeb.
Ot człek plany robi, a życie weryfikuje. Tak bywa, ale zdarza się również, że coś wyjdzie spontanicznie. Tak też było przy okazji ostatniej rozgrywki. Z dnia na dzień okazało się, że mam stary urlop, który pilnie muszę wybrać (muzyka dla mych uszu), i tak też się stało. A że w tym samym czasie chłopacy grali w Stwolnie, a i pozostała brać miała już plany, więc ostatecznie rytuałem przyzwania udało się zawezwać tylko Kawesia. Widocznie Sigmar tak chciał. Krzysiu i Młody zadeklarowali, że chętnie zagrają Krasnoludami, więc przyszło mi zawiązać sojusz z samym sobą i grać dwiema bandami (Melon niestety nie dotarł).
Ot zaplanowałem, że w środę choćby się waliło, to muszę wreszcie coś pomalować. Postanowienie zrealizowałem, a wyboru co dotknę pędzlem dokonał za mnie Quidamcorvus ogłaszając przechwycenie 82 edycji Figurkowego Karnawału Blogowego i podając temat „Za(pasy)”.
Oto Antajos.
Na 81 odsłonę FigurkowegoKarnawału Blogowe, którą prowadzi Wołek Zbożowy z bloga NerdWorkshop, przygotowałem szybkie drzewko palmy kokosowej.
Dziwny okres nastał, że człek nie ma czasu porobić zdjęć (choć nie ma tego wiele) i słów kilka przelać na bloga. Świat gwałtownie przyspieszył, kwarantanno wróć! Przeto i dziś tak bardzo na szybko.
Ot na horyzoncie w połowie czerwca przypada mi wolny weekend (dopiero, a zarazem już) i w zamyśle jest spędzić go na graniu. Miał być już Warheim, ale nie ma kiedy i komu zanurzyć się w zasadach… choć co tu dużo analizować, jak to nadal Mordheim tylko z pakietem nowych i lepszych rozwiązań. Zapewne skończy się znów w Mieście Potępionych.
No to pod to Święto Pracy popełniłem Echo do Mythic Battles: Pantheon. Bohaterka należąca do kategorii tych „irytujących”. Widząc na etapie budowy armii, że wejdzie w skład drużyny przeciwnika, trzeba zmienić taktykę i zaopatrzyć się w dodatkowe karty AoW. Potrafi namieszać.
Malowanie oddziałów z Mythic Battles: Pantheon ciąg dalszy. W weekend udało mi się zacząć i skończyć (jupi) 9 Piekielnych Ogarów, a tymczasem Młody pomalował Griffona, którego niebawem zaprezentuje na swoim blogu. Wprowadziłem także tabelkę obrazująca aktualną sytuację z frontu malowania figurek z Mythic Battles: Pantheon, co mam nadzieję, zmotywuję do nieodkładania projektu na później.
No to czas na 80 edycję Figurkowego Karnawału Blogowego. Gościmy u Pepe z Fantasy wMiniaturze, który zaproponował na temat dla tej odsłony - „Coś mi tu cuchnie!!!”.
Temat zbiegł się z ostatkami mojej (naszej) kwarantanny, więc wykorzystałem ów czas, by „wystąpić w kwietniowym Karnawale”.
Zmordowałem Hipolitę. Rzeźba niezbyt ciekawa, dużo spędziłem w szkłach powiększających, gdyż słabo odznaczało się, gdzie kończy zbroja, a zaczyna ciało. No i co mieli twórcy gry na myśli, robiąc z królowej Amazonek chodzące Eldorado, tego nie wiem. Może za dużo Wonder Woman.
W zeszłym tygodniu zakończyliśmy z synem wspólną przygodę w Mordheim. Była to kampania dwoma zwaśnionymi i rywalizującymi ze sobą klanami Krasnoludów. Księga Uraz wspomina o cybuchy fajki niejakiej Helgi… ale więcej nie mówmy, by nie rozdrapywać tej sprawy i nie zaogniać tematu, gdyż nie potrzeba bardziej komplikować sytuacji w Górach Krańca Świata.