Dziwny okres nastał, że człek nie ma czasu porobić zdjęć (choć nie ma tego wiele) i słów kilka przelać na bloga. Świat gwałtownie przyspieszył, kwarantanno wróć! Przeto i dziś tak bardzo na szybko.
Ot na horyzoncie w połowie czerwca przypada mi wolny weekend (dopiero, a zarazem już) i w zamyśle jest spędzić go na graniu. Miał być już Warheim, ale nie ma kiedy i komu zanurzyć się w zasadach… choć co tu dużo analizować, jak to nadal Mordheim tylko z pakietem nowych i lepszych rozwiązań. Zapewne skończy się znów w Mieście Potępionych.








